Zakup nowego gramofonu
Dzisiaj kupiłam sobie nowy gramofon. Musze powiedzieć, ze już wizualnie robił wrażenie na mnie na sklepowej półce. Teraz mam go przed sobą i za chwilę będę odsłuchiwać moją ulubiona płytę, a potem z wami podzielę się moimi doznaniami.
Mój gramofon gra zadziwiająco – jak na niewysoką cenę i w gruncie rzeczy prostą konstrukcję – atrakcyjnym dźwiękiem. Jego charakter ujawnia się jednak dość szybko – szybki, dokładny, z mocno rozbudowaną górą. Żadnych ociepleń, romantycznych dodatków itp. Zmiana wkładki pokazuje, że to w głównej mierze charakter wkładki, potem przedwzmacniacza, a na końcu gramofonu. Sam gramofon był – jak na te pieniądze (dobrze mówią uczestnicy audio forum – bardzo neutralnym elementem systemu. Od niego samego dostajemy to, co było zauważalne już przy wersji podstawowej i najtańszej wkładce, a więc uderzenie, rytmiczność i bardzo ładny dół. Byłem mocno zdziwiony, jak skocznie i tanecznie zabrzmiało słabe tłoczenie albumu. To jednak, w jakiejś mierze, zapewnia podstawowa wersja. Dopiero po wrzuceniu na talerz dobrze naciętej płyty, na dobrym winylu, jak np. dokonanej przez Speakers Corner widać, jak wiele dają “drobiazgi” zmieniające w wersję. Z dobrymi tłoczeniami poprawia się przede wszystkim głębia nagrania oraz wyrafinowanie góry. Blachy brzmiały wyraźnie, miały szybki atak i długie wybrzmienie. Już na tym poziomie cenowym można mówić o wstępie do wyrafinowania, dobrym wglądzie w technikę gry na saksofonie i bogactwem harmonicznych, które fundują przecież brzmienie tego instrumentu. Mój gramofon śpiewająco radzi sobie również z muzyką klasyczną.
Gramofony to nieskomplikowana, a jednak w swojej prostocie bardzo dobrze pomyślana konstrukcja. Jeżeli zależy Państwu na jak najtańszym, dobrym produkcie, to można pozostać przy wersji podstawowej. Jeżeli jednak jeszcze jej Państwo nie kupili i możecie dorzucić kilka złotych – zróbcie to! Zarówno wkładka, jak i sam deck są o wiele, wiele lepsze. Trzeba wszakże pomyśleć w przyszłości o kupieniu lepszego interkonektu. W zwykłej wersji takiego luksusu nie mamy. O ile upgrady, poprawki itp. mają na celu poprawę dźwięku – i to nam wersja SE zapewnia – o tyle model ma co innego na celu: poprawienie komfortu obsługi. W przypadku automatów najczęściej jednak dźwięk ulega pogorszeniu, na co wpływ ma zmieniona budowa mechaniczna urządzenia. E w porównaniu ze zwykłą wersją gra minimalnie inaczej, ale usłyszymy to tylko wtedy, jeśli zastosujemy wkładkę w rodzaju lub inną o zbliżonej klasie. W połączeniu w znajdującym się na wyposażeniu 5e, ani z żadną wkładką poniżej ceny, różnice nie będą słyszalne. Przy wyborze tego modelu można się więc kierować wyłącznie względami natury praktycznej. Na koniec tylko kilka słów o przedwzmacniaczu. Kilka, bo dużą część o nim usłyszeliśmy. W porównaniu do starszej wersji poprawie ulegają wszystkie najważniejsze elementy dźwięku, włącznie z wyraźnie lepszą rozdzielczości ą – piętą achillesową starszej wersji. Teraz dźwięk jest wreszcie bogaty w harmoniczne, wybrzmienia, ale potrafi również kopnąć, a to dzięki dobitnemu wyższemu basowi. Żadne pieniądze, a dźwięk naprawdę wysmakowany.